Bydgoszcz, luty 1945. Mieszkańcy oczyszczają miasto z napisów i tablic niemieckich. Fot. PAP

Warszawa, 1 maja 1945. Uczestnicy pochodu pierwszomajowego zgromadzeni na Placu Teatralnym. Fot. PAP

Warszawa, grudzień 1945. Uliczna sprzedaż choinek przed świętami Bożego Narodzenia. Fot. Zdzisław Wdowiński / PAP

Warszawa, 19 stycznia 1945. Defilada żołnierzy I Armii Wojska Polskiego na ulicy Marszałkowskiej. Fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna (WAF) / Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)

Rok 1945. Między wojną a podległością

W związku z rozwojem sytuacji politycznej w kraju Rada Jedności Narodowej podejmuje decyzję o samorozwiązaniu.

1 lipca 1945

Oddziały Armii Czerwonej, NKWD, Wojska Polskiego oraz funkcjonariuszy UB przeprowadzają Obławę Augustowską – szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną na terenie Puszczy Augustowskiej i okolic, której ofiarą pada kilka tysięcy osób podejrzanych o sprzyjanie podziemiu niepodległościowemu – zatrzymani przetrzymywani są w ciężkich warunkach, przesłuchiwani i torturowani. Około 600 osób znika bez śladu. Obława uważana jest za największą zbrodnię dokonaną na Polakach przez Sowietów po zakończeniu II wojny.

12–28 lipca 1945

Rozpoczyna się konferencja przywódców Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i ZSRR w Poczdamie, na której omawiane są problemy związane z likwidacją skutków wojny oraz organizacją powojennej Europy. Przesunięta na zachód granica Polski zostaje ustanowiona na linii Odry i Nysy Łużyckiej. Tak zwane Ziemie Odzyskane zostają przekazane pod polską administrację, z ponownym zaznaczeniem, że ostateczne postanowienia mają zapaść na konferencji pokojowej. Ponadto przywódcy trzech mocarstw podejmują decyzję o wysiedleniu z Polski ludności niemieckiej oraz o przeprowadzeniu w Polsce wolnych i demokratycznych wyborów. 

17 lipca 1945

Do Polski wraca prymas August Hlond, który od września 1939 przebywał na emigracji, a od lutego 1944 w niewoli niemieckiej. Entuzjastycznie witany, przystępuje do odbudowy Kościoła na terenie kraju oraz tworzenia nowych struktur na przejętych przez państwo polskie Ziemiach Zachodnich. 

27 lipca 1945

Józef Małgorzewski (prezenter radiowy):

Nadchodził dzień 15 lipca: 535. rocznica bitwy pod Grunwaldem. Specjalny komitet postanowił zorganizować wielką manifestację na polu Grunwaldzkim i transmitować ją przez radio. […] Zabraliśmy cały sprzęt techniczny, agregaty, tysiące metrów kabli, poza tym koce, plandeki, mnóstwo żywności, nawet naczynia kuchenne i załadowawszy wszystko na dwa samochody ciężarowe, pod eskortą uzbrojonych w pistolety maszynowe strażników wyruszyliśmy do Olsztyna, który miał być naszą bazą operacyjną. […]

Na uroczystość zjechało do Grunwaldu z całej Polski około 30 000 osób. Ranek 15 lipca był piękny, chociaż niezbyt gorący. Już o świcie byłem na polu Grunwaldzkim. Sprawdziliśmy jeszcze raz wszystkie punkty transmisyjne: ołtarz polowy, miejsce gdzie miał być wmurowany kamień węgielny pod pomnik, trybunę do przemówień i wreszcie teren promocji podchorążych i defilady. Transmisję przewidziano na cztery godziny. […]

Zbliżała się godzina 10.00. Przybyli już dygnitarze, generalicja, przedstawiciele partii i stronnictw, czekano tylko na przyjazd [Bolesława] Bieruta […].

Wreszcie dano znak, że jadą. Krzyknąłem w słuchawkę telefonu: „Na antenę!”. Po chwili kierownik techniczny transmisji machnął ręką. Podniosłem mikrofon. Serce waliło mi jak młotem. Dyrygent orkiestry wojskowej patrzył na mnie z podniesioną batutą. Przełknąłem ślinę, nabrałem tchu w zacząłem: „halo, halo, tu Grunwald. Halo, halo, tu Grunwald. Halo, halo, tu mikrofony sprawozdawcze Polskiego Radia. W 535. rocznicę zwycięstwa nad Krzyżakami transmitujemy przebieg wielkiej manifestacji na polach Grunwaldu” – dałem znak kapelmistrzowi. Rozbrzmiały dźwięki: „Jeszcze Polska nie zginęła”. W gardle ściskało mnie, oczy przesłoniły łzy. Pierwsze w historii polskie słowa płynęły w świat z Grunwaldu na falach eteru i mnie przypadł w udziale zaszczyt wypowiedzenia ich. Spojrzałem na trybuny. Wszystkim udzieliło się moje wzruszenie, a 93-letni generał [Stanisław] Szeptycki drżącą ręką ocierał łzy toczące mu się po pomarszczonej twarzy.

Grunwald, 15 lipca

[Józef Małgorzewski, Ze wspomnień sprawozdawcy radiowego, zbiory Biblioteki Narodowej, sygn. akc.10600]

 

Gen. Michaił Burcew (szef VII Głównego Zarządu Politycznego Armii Czerwonej) w piśmie do Georgi Dymitrowa (kierownika Wydziału Informacji Międzynarodowej KC WKP(b)):

21 lipca przyjechał z Rzymu do Poznania kardynał prymas Polski, dr August Hlond. Przybył do Poznania bezpośrednio z zagranicy, nie odwiedzając Warszawy i nie przedstawiając się członkom rządu polskiego. Nie złożył także wizyty przedstawicielom wojewódzkich organów władzy, ograniczając się tylko do zawiadomienia ich na piśmie o swoim przyjeździe. […]

22 lipca o godzinie 9.00 rano Hlond wyznaczył uroczystą mszę w kościele katedralnym w Poznaniu. Mszę odprawiał osobiście, a po jej zakończeniu wygłosił do parafian kazanie.

W tym dniu na godzinę 10.00 rano był wyznaczony przez administrację wojewódzką oraz organizacje polityczne i społeczne wiec, poświęcony rocznicy opublikowania manifestu PKWN. Oczekiwano przybycia na wiec członków rządu polskiego […]. Dzień i godzina wiecu zostały wyznaczone na długo przed przyjazdem Hlonda. Był częścią święta narodowego, ustalonego na ten dzień przez rząd dla całej Polski. Myślą przewodnią święta była demonstracja jedności narodu polskiego wokół Rządu Jedności Narodowej.

Mieszkańcy Poznania musieli wybierać – albo iść na wiec, albo do kościoła na nabożeństwo, odprawiane przez Hlonda. Należy zaznaczyć, że liczba ludności zebrana w kościele, wokół kościoła i na przyległych do kościoła ulicach, była kilka razy większa niż liczba obecnych na wiecu. Podczas gdy na wiec przybyło nie więcej niż trzy tysiące ludzi, na nabożeństwo przyszło ponad 15 tysięcy. […] Na spotkanie kardynała została wystawiona kompania honorowa wojska. Znamienne, że na plac Wolności, na którym odbywał się wiec, nikt nie domyślił się skierować kompanii honorowej na spotkanie przybyłych ministrów – członków rządu. […]

Mimo że nabożeństwo skończyło się przed rozpoczęciem wiecu, to tłumy, które uczestniczyły w nabożeństwie, nie udały się na wiec, ale rozeszły się do domów. […]

Wpływ Hlonda na szerokie warstwy ludności daje się już zauważyć. Nie minęło trzy dni, odkąd Hlond przystąpił do wykonywania swoich obowiązków, a już w województwie poznańskim w kilku powiatach (Szamotuły, Chodzież) podjęto próby odbudowy istniejącego przed wojną Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Stowarzyszenie to, które przed wojną liczyło setki tysięcy członków, znane było jako organizacja jaskrawie reakcyjna.

Poznań, 23 sierpnia

[Polska – ZSRR. Struktury podległości: dokumenty WKP(b) 1944–1949, oprac. Giennadij A. Bordiugow i inni, Warszawa 1995]

 

Kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc” (dowódca organizacji niepodległościowej Konspiracyjne Wojsko Polskie) w anonimowo wydanej broszurze Co myślą „ludzie z lasu” o polskiej rzeczywistości:

Przeświadczenie o AK, o nas, że zasłużyliśmy jedynie na to, aby nas sądzić i przebaczać nam, jest najpodlejszą nikczemnością. Nas nie wolno w ogóle sądzić, a gesty przebaczenia uwłaczają naszej godności prawych obywateli i bojowników o wolność nie mniej, niż przypisywanie nam przestępstw. Na każdy strzał, oddany w naszym kierunku, będziemy odpowiadali strzałami tak długo, aż w Polsce wezmą górę racje rozumu i serca nad maniactwem przekonywania wiernych synów Ojczyzny obelgami, kłamstwem i terrorem. […] I niech nikt nie stara się poruszyć naszych sumień nawoływaniem do „budowania Polski”: według nas walka ze zdradą i bezprawiem jest Polski fundamentem. […]

Aby uchronić Polskę od zguby i jej milionom obywateli zapewnić sprawiedliwość i rekompensatę za doznane krzywdy – pozostała, niestety, jedyna tylko droga: walka orężna.

Lipiec 1945

[Co myślą „ludzie z lasu” o polskiej rzeczywistości, Zbiory Biblioteki Narodowej, mikrofilm nr 71141]

 

Por. Zdzisław Broński „Uskok” (dowódca poakowskiego oddziału partyzanckiego):

Pod koniec lipca ujawniło się parę grup partyzanckich na Lubelszczyźnie. […] Wprowadziło to zamęt w terenie, partyzanci nieujawniający się pozostali bez kierownictwa i bez kierunku. Rozszerzała się samowola. Partyzantka zaczęła schodzić na dzikie drogi. Władze bezpieczeństwa, które w owym okresie przyjęły taktykę dyplomacji, pogarszały ten stan rzeczy z dnia na dzień. […] Niektórzy z ujawnionych wrócili znów do lasu, by potęgować bałagan. […]

Społeczeństwo nie wiedziało, jak odróżnić partyzantów od opryszków i szpiclów, gdzie szukać dowództwa i komu wierzyć, a komu nie, bo jednego i tego samego osobnika można było zobaczyć w milicji i w partyzantce, w Lublinie na ulicy i w krzakach pod Parczewem. Nocami pojawiali się uzbrojeni osobnicy, podawali się za partyzantów, odczytywali i wykonywali różne wyroki, rabowali i znikali, by następnej nocy pojawić się gdzie indziej. Ofiarami w tych wypadkach bywali czasem ludzie najuczciwsi. Załatwianie porachunków osobistych było na porządku dziennym. […]

Aby pohamować rozszerzającą się samowolę i ratować sławę partyzantów, zmuszeni byliśmy do eliminowania groźniejszych opryszków. […] Solidna chłosta, ulotki i publiczne nagany były następnymi środkami zapobiegawczymi. Grupki, które mogły istnieć jako partyzanckie, podporządkowałem pod dowództwa.

Powiat lubartowski, lipiec

[Zdzisław Broński „Uskok”, Pamiętnik. 1941 – maj 1949, wstęp, red. naukowa i oprac. Sławomir Poleszak, Warszawa 2004]

 

 

 

Opis relacji: Gen. Michaił Burcew (szef VII Głównego Zarządu Politycznego Armii Czerwonej) w piśmie do Georgi Dymitrowa (kierownika Wydziału Informacji Międzynarodowej KC WKP(b)): Następna relacja
Opis relacji: Józef Małgorzewski (prezenter radiowy) Poprzednia relacja
Opis relacji: Kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc” (dowódca organizacji niepodległościowej Konspiracyjne Wojsko Polskie) w anonimowo wydanej broszurze Co myślą „ludzie z lasu” o polskiej rzeczywistości Następna relacja
Opis relacji: Gen. Michaił Burcew (szef VII Głównego Zarządu Politycznego Armii Czerwonej) w piśmie do Georgi Dymitrowa (kierownika Wydziału Informacji Międzynarodowej KC WKP(b)): Poprzednia relacja
Opis relacji: Por. Zdzisław Broński „Uskok” (dowódca poakowskiego oddziału partyzanckiego) Następna relacja
Opis relacji: Kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc” (dowódca organizacji niepodległościowej Konspiracyjne Wojsko Polskie) w anonimowo wydanej broszurze Co myślą „ludzie z lasu” o polskiej rzeczywistości Poprzednia relacja