Bydgoszcz, luty 1945. Mieszkańcy oczyszczają miasto z napisów i tablic niemieckich. Fot. PAP

Warszawa, 1 maja 1945. Uczestnicy pochodu pierwszomajowego zgromadzeni na Placu Teatralnym. Fot. PAP

Warszawa, grudzień 1945. Uliczna sprzedaż choinek przed świętami Bożego Narodzenia. Fot. Zdzisław Wdowiński / PAP

Warszawa, 19 stycznia 1945. Defilada żołnierzy I Armii Wojska Polskiego na ulicy Marszałkowskiej. Fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna (WAF) / Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)

Rok 1945. Między wojną a podległością

Na terenie całego kraju odbywają się pierwsze oficjalne obchody państwowego Święta Pracy.

1 maja 1945

Wojska sowieckie, przy współudziale m.in. jednostek polskiej 1 Dywizji Piechoty, zdobywają Berlin. Flaga polska zostaje zatknięta na Bramie Brandenburskiej oraz na pruskiej Kolumnie Zwycięstwa w sercu zdobytego miasta.

2 maja 1945

Po długim oblężeniu Armia Czerwona zajmuje Wrocław. Na Ziemie Zachodnie i Północne, które przechodzą pod administrację polską, napływają przesiedleńcy zza Buga – opuszczający rodzinne strony zgodnie z umowami o wymianie ludności z 1944 roku. Wyjazdy Polaków z terenów utraconych przez państwo polskie odbywają się pod przymusem. Polacy z Wołynia i Małopolski Wschodniej kierowani są głównie na Dolny Śląsk i ziemię lubuską, lwowianie – do Wrocławia, mieszkańcy Wileńszczyzny i Nowogródczyzny – do Olszyńskiego, Gdańskiego i Szczecińskiego. Łącznie z przybyszami z Polski Centralnej do końca 1948 roku na tzw. Ziemiach Odzyskanych zamieszka ponad 5 mln osób.

7 maja 1945

P.o. naczelnego wodza gen. Władysław Anders powołuje Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj, która zastąpić ma rozwiązane AK i NIE. Pierwszy Delegat, płk Jan Rzepecki, za jeden z głównych problemów uznaje konieczność rozładowania wojskowego podziemia. Wraz z p.o. Delegata Rządu na Kraj Stefanem Korbońskim wydają kilkakrotnie apele o zaniechanie walki zbrojnej na rzecz oporu politycznego, podjęcia legalnej pracy i włączenia się w odbudowę kraju. W podobnym duchu występuje Rada Jedności Narodowej. 

7 maja 1945

Dowództwo Wehrmachtu podpisuje w Reims bezwarunkową kapitulację III Rzeszy wobec dowódcy wojsk sprzymierzonych gen. Dwighta Eisenhowera. Na żądanie Stalina akt kapitulacji zostanie powtórzony następnego dnia wobec marszałka Georgija Żukowa w Berlinie. 

8 maja 1945

Bronisław Kowacz (repatriant zza Buga):

15 maja nad ranem bardzo okrężnymi szlakami kolejowymi, wolnymi od transportów wojskowych, docieramy do Neustettin – Szczecinka. [...] Przemierzając szczecinieckie ulice, podziwialiśmy mimo wszystko ład, czystość i porządek. Uroku miastu dodawała wiosna. Wszędzie kwitły kwiaty, na trawnikach rosły ozdobne krzewy. Zachwycając się tymi widokami, znaleźliśmy się na ulicy, która była zabudowana tylko po jednej stronie wytwornymi willami skrytymi za niewysokimi ogrodzeniami i żywopłotami. Przez sztachety widać było budynki garażowe i eleganckie wejścia do willi. W oddali – zadbane ogrody, a nawet parki, schodzące łagodnym stokiem do połyskującego w słońcu jeziora.

Na podwórzu jednego z domów panował ruch, krzątanina, jakieś krzyki, prawie lament. Po raz pierwszy staliśmy się świadkami wysiedlania Niemców z ich domostw. Dokonywało tego kilku cywilów z karabinami i biało-czerwonymi opaskami na rękawach. Domyśliliśmy się, że to nasza milicja. Czy to miała być właśnie owa zemsta za winy popełnione przez Niemców na nas, Polakach, przez lata okupacji? Czy poszturchiwanie dwóch starych kobiet i starego mężczyzny ma dać nam satysfakcję, zadośćuczynienie? Dobytek tych wysiedlanych ludzi, spakowany w kilka tobołków, mieścił się w wózeczku dziecięcym.

Z odrętwienia wyrwał nas głos któregoś z milicjantów: „A wy czego tu szukacie?”. Mimo przewagi – mieli przecież broń – nie odważyli się na nas pokrzykiwać. Ostatecznie było nas trzech chłopa, wyrośniętych i wcale nie lękliwych... Odpowiedzieliśmy, że jesteśmy nowo przybyłymi do pracy kolejarzami i szukamy mieszkania.

– To na co czekacie – odparł któryś z nich. – Ten dom już jest pusty, bierzcie. Jest wasz. Pilnujcie go dobrze. Wywieście kartkę, że dom zajęty przez Polaka, a jeszcze lepiej – flagę biało-czerwoną. Ona odstraszy nieproszonych gości, nawet Ruskich.

Szczecinek, 15 maja

[Osadnicy, wybór i oprac. Agnieszka Knyt, Warszawa 2014]

 

Z Odezwy Centralnego Komitetu Przesiedleńczego:

Rodacy! […]

Potęga Trzeciej Rzeszy leży w gruzach. Ziemie zrabowane przez krzyżaków, Bismarcków i przez Hitlera wracają do macierzy. W panice uciekał zaborca za Odrę, zostawiając wsie i miasta, dwory i fabryki, obsiane pola, zagospodarowane stawy i ogrody. Te wyludnione obszary czekają na nas – pracowitych gospodarzy.

[…]

Chłopi! Nie musicie już emigrować za morze, nowa Polska ma dla was dosyć ziemi na własność, w wieczyste wasze władanie. Chcecie chleba – na zachodzie jest chleb! Chcecie ziemi – na zachodzie jest ziemia! Miejska ludność znajduje na zachodzie porzucone przez Niemców placówki rzemieślnicze i sklepy, inteligencja zawodowa pracę w biurach i urzędach.

Rodacy!

Na zachód!

Maj 1945

[Gregor Thum, Obce miasto – Wrocław 1945 i potem, Wrocław 2006]

 

Alma Heczko (mieszkanka Lwowa) w dzienniku:

Ludzie mówią o ewentualnej trzeciej wojnie. Nie wiadomo, co robić – zostać czy jechać? Boimy się bardzo nowej wojny; w tej sytuacji wolałabym być po tamtej stronie. Między swoimi człowiek czuje się bezpieczniej. Tu zostaje garstka Polaków; reszta to Sowieci i Ukraińcy. Czy zdążymy wyjechać? W strasznej jesteśmy rozterce. Zostać nie możemy, bo już wybraliśmy listy ewakuacyjne. Jechać nie chcemy. Możemy jedynie zwlekać.

[…] Jeden drugiego pospiesza, a w głębi duszy myśli: każdy dzień, każda godzina może przynieść zmianę. Wszyscy tak czujemy i nikt nic nie mówi.

Mojej mamie wszystko jedno: „Straciłam wszystko: rodzinne miasto, pracę; trzeba jechać, niczego nie zmienimy”. Tato zasadniczo chce jechać, ale codziennie biega do znajomego słuchać radia. Wraca z różnymi wiadomościami, tylko nie z tą jedną, na którą wszyscy czekamy.

W domu jest ruch, bałagan; na środku pokoju trzy ogromne paki, walizka Martusi i lalka, która płacze.

Lwów, 9 maja

Jutro wyjeżdżamy. To ostatni wieczór we Lwowie. Piszę w jadalni, na skrzyni. Zbliża się burza, z daleka słychać grzmoty.

Na ostatni spacer poszliśmy pod Wysoki Zamek. Zielono, cudownie, na kasztanach świeczki; piękny maj. Tak lubię ten zakątek, prawie codziennie tu przychodziłam. A dziś ostatni raz patrzyłam na Wysoki Zamek. To niemożliwe, abym już nigdy nie miała tu wrócić.

Za oknem wiatr, błyskawice, deszcz. Wszyscy śpią, a ja piszę o każdym szczególe. Przeżyłam tu 24 lata. Urodziłam się w pokoju, w którym śpi teraz moja córka. Teraz muszę stąd wyjechać. Wypędzają nas z naszej rodzinnej ziemi.

Lwów, 18 maja

[Alma Heczko, Pożegnanie Lwowa, „Karta” nr 13, 1994]

 

Zygmunt Klukowski (lekarz, działacz konspiracyjny) w dzienniku:

Niemcy skapitulowały! Tak już w ostatnich czasach zżyliśmy się z myślą, że są to ich końcowe dni, iż wiadomość o ostatecznym zgnębieniu śmiertelnego wroga nie sprawiła na nas takiego wrażenia, jakiego należało się spodziewać. Zresztą umysły wszystkich zajmuje inne zagadnienie: czy dojdzie do konfliktu pomiędzy Rosją a Anglią i Ameryką. Wszystko zdaje się przemawiać za tym, że konflikt jest nieunikniony. W jakże ciężkiej znaleźlibyśmy się sytuacji! Chociaż w rezultacie przyniosłoby to Polsce wielką korzyść.

Szczebrzeszyn, 8 maja

O drugiej obudziła nas szalona strzelanina – karabiny maszynowe waliły seriami z różnych stron, potem pojedyncze strzały, granaty, serie z działek. Rakiety co chwila oświetlały niebo na czerwono lub seledynowo. Nie wiedzieliśmy, co to znaczy. Sądziliśmy, że może to jakiś większy napad na obiekty wojskowe i lotnisko. Dopiero telefon z poczty wyjaśnił nam rzecz całą: były to salwy na wiwat zwycięskiego zakończenia wojny z Niemcami. Trwało to ponad pół godziny. […]

Wstępujemy w nowy okres. Dla nas jest to wielka niewiadoma. A może będzie to okres jeszcze cięższy niż poprzedni?!...

Dzień był prawdziwie świąteczny. Od wczesnego ranka na ulicach tłumy ludzi. Żołnierze i oficerowie sowieccy pijani od samego rana. Sklepy pozamykane, urzędy nieczynne, w szkołach nie było nauki. Strzelanina na wiwat z karabinów bez ustanku.

Po południu ulice dość wcześnie opustoszały. Ludzie boją się pijanych bolszewików.

Szczebrzeszyn 9 maja

[Zygmunt Klukowski, Zamojszczyzna, t. 2, 1944–1959, Warszawa 2007]

 

Eugeniusz Szermentowski (krytyk literacki) w dzienniku:

Pierwszy dzień pokoju. Gajewski, kupiec, mówi, że sprzedał dużo bimbru. Ale jeżeli ludzie piją, to chyba tylko dlatego, że jest „okazja”. Nastrój raczej pesymistyczny. Nawet depresja – zupełnie wyraźna. Musimy jeszcze długo uczyć się na nowo, jak żyć „w pokoju”. Więc i zaciemniać już nie trzeba? Władze ogłosiły, że dziś i jutro kasuje się godziny policyjne. Można bezkarnie choćby całą noc spacerować. Ale gdzie i po co? Przecież o zmroku wyjść niebezpiecznie z domu – tak rabują.

W sklepiku szykują bibułkowe chorągiewki na zabawę w Pyrach. Ma być „jazz band” i tańce. Warto by zobaczyć, czy ludzie nie zapomnieli się bawić, czy potrafią tańczyć. Ja bym nie mógł.

Pętamy się koło domu. Na stacji wypatrujemy chłopców z gazetami. Ale gazet nie ma. I poczty nie ma. I nic nie wiadomo, co się dzieje, co nas jeszcze czeka. Rzeczywiście, nauczyliśmy się żyć „pericolosamente” [niebezpiecznie] i długo jeszcze, jeżeli nie do samej śmierci nękać nas będą sny niespokojne, koszmarne, widoki oglądanych trupów, świst przelatujących nad uchem kulek. […] Jak po tym wszystkim powrócić do „normalnego” życia? No, skoro w sobotę tańce w Pyrach, to znaczy, że jednak można, może nawet trzeba. […] Właśnie, kiedy to piszę, słychać od Warszawy triumfalne salwy dział, zwiastujące pokój.

2077 dni, 2077 nocy – koszmaru, w którym nie było ani chwili spokoju, ciszy. Salwy warszawskie tego ukojenia nie dają.

Dąbrówka pod Warszawą, 9 maja

[Eugeniusz Maria Szermentowski, Dzienniki, zbiory Biblioteki Narodowej, sygn. akc. 15337]

 

Opis relacji: Z Odezwy Centralnego Komitetu Przesiedleńczego Następna relacja
Opis relacji: Bronisław Kowacz (repatriant zza Buga) Poprzednia relacja
Opis relacji: Alma Heczko (mieszkanka Lwowa) w dzienniku Następna relacja
Opis relacji: Z Odezwy Centralnego Komitetu Przesiedleńczego Poprzednia relacja
Opis relacji: Zygmunt Klukowski (lekarz, działacz konspiracyjny) w dzienniku Następna relacja
Opis relacji: Alma Heczko (mieszkanka Lwowa) w dzienniku Poprzednia relacja
Opis relacji: Eugeniusz Szermentowski (krytyk literacki) w dzienniku Następna relacja
Opis relacji: Zygmunt Klukowski (lekarz, działacz konspiracyjny) w dzienniku Poprzednia relacja